środa, 17 czerwca 2015

* Historia pewnej narzuty w dodatku smoczej buachhha:) *

Pierwszy raz odkąd się przeprowadziliśmy nie obudziłam się zmęczona . Kotka sąsiadki lubi zaglądać do nas do piwnicy na śniadanko a moja Klara ( też kotka ) nie za bardzo lubi poranne wizyty . Tak darły koty, że mnie obudziły i nawet bardzo dobrze, bo wreszcie się przemogłam i zasiadłam do swojego wysłużonego ibm.
 Dzisiaj będzie o narzucie którą się szyje jednym tchem ...jednym ściegiem to raczej nie za bardzo :)
  Różnica dla kogo się szyje jest ogromna ...uwierzcie . Zawsze siadając do projektu myślę o tej osobie ,próbuję sie w nią wczuć co lubi a czego nie , co moim zdaniem spodobało by jej się najbardziej . W zależności od tego jakie emocje mi towarzyszą czy pozytywne, czy mniej tak szyje sie narzuta ...jak napisała pięknie właściecielka smoczej narzuty to jest swojego rodzaju historia ...nie zawsze piękna ( bo my kobiety uwielbiamy marudzić -w tym przypadku mi do ucha ) ale zawsze pasjonująca . Mnie to kręci... ta cała niewiadoma , co będzie za następnym ciachnięciem  nożyczek i kolejną  materiałową rozsypywanką .Z takiego szycia rodzą się fajne patchworkowe znajomości , często się śmieję do męża, że nie mam czasu na damskie ploteczki ,ale mam za to wirtualne koleżanki :) Więcej o historii i  całej koncepcji smoczej narzuty i o tym jak wygląda kontakt ze mną i współpraca - możecie poczytać na blogu Pau ( właścicielki słonecznej smoczej narzuty ) polecam Wszystkim zainteresowanym , bo Pau pięknie opowiada :) dlatego ja pokazuję szybciutko zdjęcia i zmykam szykować śniadanko.
http://5razones.pl/opowiesci-patchworkowe/
  Ściskam serdecznie ;)))
A.
 















ps.Jeżeli chodzi o zmianę diety mojej rodziny to powiem tylko że jest na duży plus...yupi :-)   
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...