niedziela, 26 kwietnia 2015

Pojawiam się i znikam ;-)

Ano jestem :)) Pojawiam się i  znikam .
 Już tak mam , że jak przytłacza mnie nadmiar wszystkiego to znikam .
 Znikam , chowam sie w sobie i daję sobie czas na lepsze , na nowe , na twórcze i czekam ....ale od początku . Zdążyłam sie wreszcie, nareszcie przeprowadzić do upragninego domu , co prawda pół  domu ale bardzo obszernego więc wychodzi na jedno . Nie mam sąsiadów ze wszech stron , drogi głównej na Wrocław , spalin , chałasu , smrodu i wiecznego zaduchu  . Dzieci przeszczęśliwe , kot jeszcze bardziej i Ja w skowronkach . Urodziłam się na nowo w ostatnim czasie  ...doczekaliśmy sie z mężem  . Mamy ogród , warzywaniak  , las pod nosem i święty spokój . Przez pierwsze dwa tygodnie czułam się jak na wakacjach ...do tej pory szczypię się czy nie śnię . Jestem spracowana  jak nigdy , ale tak zdrowo spracowana . Jest tylko takie jedno, tyciutkie, malutkie ale ...pandemia chorobowa moich dzieci do kwadratu.Chorują na zmianę i wciąż ...i tylko tego ciągłego kataru mam powyżej kokardki .Całości  obrazu dopełniła pewna pani której szyłam narzutę.Miała tak bardzo konsumpcyjne i niedojrzałe podejście ,że powiedziałam dość .Może  za jakiś czas będę mogła mówić o tym niemiłym  dla mnie zdarzeniu .  
   Dlatego postanowiłam przeorganizować nie tylko swoje życie ,ale także jego styl ...na bardziej slow ( niby mieszkam na wsi ,ale uwierzcie to taka wieś  blisko miasta i wszysto jest fast ). Postanowiłam, że nic na siłę i wbrew sobie , diametralnie zmieniłam kuchnię  i czas pokaże czy będzie nam lepiej bez polepszaczy i glutaminianu sodu .Wierzę że moje dzieci wreszcie przestaną smarkać . Katar razy cztery sztuki to istny armagedon w domu .Wierzę że moja wiara w ludzi nie zgaśnie i będę mogła spokojnie tworzyć .
 Polecam wszystkim zainteresowanym  książki JUlity Bator  "Zamień chcemię na  jedzenie" .
Wprowadzam wszystko małymi krokami  i oczywiście nie omieszkam podzielić się  z Wami moimi doświdczeniami w tej materii  . A propos materii ...hi ..hi ...to na osłodę kilka zaległości .
Nie macie dośc sów ?:)))










Ściskam serdecznie wszystkich pamiętających o mnie :-)

6 komentarzy:

  1. Gratuluję przeprowadzki. Życzę, aby żyło się tam Wam wspaniale. Twoje uszytki, jak zawsze, piękne.

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratuluję przeprowadzi. Nie ma to jak własny ogród i brak sąsiadów ;)
    Czekam na wpis "jedzeniowy" z chęcią poczytam
    Pozdrawiam i zdrowia życzę

    OdpowiedzUsuń
  3. Dużo zdrowia i powodzenia na nowym miejscu. Sowa odlotowa :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. dużo zdrówka
    piękne prace jak zawsze
    :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Zdrowia dla Was :) duuużo zdrowia:)
    Swoa cudna!

    OdpowiedzUsuń
  6. Prace i zdjęcia jak zwykle śliczne.
    A co do znikania to mam tak samo gdy mam za dużo na głowie (zwłaszcza zmartwień) - też wtedy znikam. W tym roku choroby nas również dręczą jak nigdy. Od jesieni dzieci są chore wciąż i na okrągło i mam tego dość. Życzę i sobie i Wam żeby wreszcie skończyły się te ciągłe infekcje. Świat od razu wydaje się wspanialszy gdy dzieci są zdrowe, to jedno ogromne zmartwienie mniej - wszystko wydaje się łatwiejsze.
    Gratuluję przeprowadzki :D Ja naszej nie mogę się doczekać ale my jeszcze na pozwolenie na budowę czekamy więc jeszcze trochę czasu minie.
    Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję pięknie moi mili za pozostawione słowo :-)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...