piątek, 21 lutego 2014

Dziergane z serca;))

Dzisiaj u mnie robótkowo. Dziergane -  nie przeze mnie  a dla mnie ;-) Ja również lubię dziergać , nie powiem  ,jednak miłość do igły jest silniejsza . To moja mama jest mistrzynią szydełka i drutów  . Pamiętam jak byłam mała, zrobiła mi na drutach kolorowy sweter , taki długi i ciepły do kolan z dużymi kieszeniami na skarby i z takim fajnym kostkowym zamkiem coś a'la płaszczyk.Jeden jedyny egzemplarz , dla mnie !!!  
Z swetrem nie rostawałam się  dopóty dopóki z niego  nie wyrosłam  . Tyle czasu minęło a ja pamiętam go w każdym szczególe , jak to rzeczy robione  z sercem nie dają o sobie zapomnieć , nosi się  je  właśnie w sercu   z sentymentem ...ech:) 
Jeżeli macie ochotę  na którąs rzecz wystarczy napisać do mnie ;-)

  Podusie szydełkowe podszyte materiałem , tył na zakładkę, na  wkład 35 X 35 cm .
 Cena 45,00zł.


 Podusia okrągła podszyta materiałem , tył z tkaniny na zamek . Cena 50,00zł.


 Ta jest niedostępna. 


Chodnik dostępny na zamówienie , kolor do uzgodnienia.






  Mój chodnik resztkowy , który dostałam ostatnio na urodziny , jestem wodnikiem  i cenię oryginalność , więc ucieszyl mnie bardzo:) A swoją drogą jest bardzo ekonomiczny ,  dobrze się pierze i szybko schnie i nic a nic się z nim nie dzieje .  

 A tutaj prezent  dla Ondraszka  w postaci sweterka . Wygląda jak pszczółka , mój małżonek  mówi że prędzej jak truteń ,  a szczególnie wtedy gdy budzi wszystkich w nocy - a przecież  wstaję tylko Ja ;-)    
Udanego weekendu życzę wszystkim , dziękuję za odwiedzinki i poświęcony czas ,do następnego :))

czwartek, 6 lutego 2014

* Wracam z niebytu ...*

Wracam z niebytu ... powolutku , niepospiesznie , jednak z tą różnicą - mam nadzieję , że na dobre i tak już zostanie , bo bardzo tęsknię . Niestety mój mały Ondraszek nie podziela maminej pasji do tworzenia . Ma co prawda już 6 miesięcy , dwa zęby  , pyzate pyzy i zaśliniony uśmiech , ale wciąż wymaga stałej  maminej uwagi.  Może opis zewnętrzny nie odzwierciedla charakteru , ale uwierzcie na słowo to urodzony dyktator  :)Nie powiem , łatwo nie jest :-) A że jest nas w domu sporo to dzielimy się obowiązkami i znosimy wszystko mężnie .  Ja jednak chyba najmniej , bo szycia  bardzo , bardzo  mi brak. Chociaż kocham ponad wszystko to moje pyzate szczęście:) Tak więc póki co na maszynie powstaje stos śliniaków różnej maści , pościeli ,pieluszek ,zabawek i  na co akuratnie jest  zapotrzebowanie:)
 Z przyjemnością jednak  donoszę , że ostatnio nastąpił mały przełom , syn przekonał się do nosidełka i nawet lubi ze mną szyć na maszynie ... ufff ...huuura :)) oczywiście robimy to we dwoje dla zabawy , a szyję sama  wieczorami i w weekendy ... staram się . Wiele zrobić się nie da w tak krótkim czasie , ale pocieszam się myślą że mój maluszek zawsze mały nie będzie :)
 Na początek powstała kolejna podusia  aniołkowa  ... na niej skończyłam  ostatni szyciowy wpis  i od niej zaczynam , niech to będzie dobrą wróżbą , co prawda narzuty będą musiały poczekać , ale  mniejsze formy  patchworkowe ...nadchodzę . Człowiek chciałby ekspresowo , a tu trzeba powolutku bez pośpiechu , bo co nagli to diabli . W najbliższym czasie czeka mnie także przeprowadzka ...nareszcie!!! więc całą pracownię będę przenosić , a jest co uwierzcie - jestem nałogowym zbieraczem szmatek - zapowiada  się pracowicie . Cieszę się bardzo na spotkania z Wami , ściskam serdecznie Wszystkich i każdego z osobna ;) Wszystkim dziękuję za to, że o mnie pamiętacie , doceniam ogromnie . Buziole ;-)













Najstarszy z najmłodszym , bardzo się lubią  ;-)


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...